Nasze atuty

  • Firma z 25-cio letnim doświadczeniem
  • 300 nowoczesnych pojazdów ciężarowych
  • Różnorodna flota dopasowana do potrzeb klienta
  • Profesjonalna kadra
  • Współpracujemy z międzynarodowymi firmami
  • Najwyższa jakość usług potwierdzona wieloma wyróżnieniami

Bachusik Transportikus już jest!

8 listopada 2011 we wtorkowe południe pojawił się na deptaku. Tylko Kleopatra miała bardziej imponujący wjazd do Rzymu... Wjechał dostojnie, przywitano go kwiatami. Fundator, czyli firma Francepol ze Starego Kisielina poszła na całość.

Ulubieniec Francepolu, bachusik Transportikus, na rodzinnym zdjęciu

 

Autor zdjęcia: Alicja Skowrońska

 

Show w hollywoodzkim stylu. Wszystko dla bachusika Transportikusa.

Nie był dostarczony, wyciągnięty, zamontowany. Pełna celebra. Tir dostojnie przejeżdżał przez miasto, a bachusik Transportikus zdawał się mówić do widzów – Wiozą mnie.

Kwiatów chyba się nie spodziewał. Oznak sympatii raczej tak. Przy takim wjeździe nie mógł być nie zauważony. Przyjmował ze spokojem składane sobie hołdy. Dzieciom pozwalał się potargać. Ale ani na moment nie rozstał się ze swoją beczułką.

Był ciut zdziwiony przedłużającym się pożegnaniem ze swoimi mecenasami. Nawet syknął w pewnym momencie, żeby ten moment przyspieszyć. Oni swoje zrobili, on zaistniał, ale zielonogórzanie chcą się już nim zacząć cieszyć. Zaczynał być jakby lekko zniecierpliwiony wywiadami.

Ileż można mówić, że Tomasz Czyżniewski zainicjował fajną sprawę. Są w mieście ludzie, którzy ją podchwycili. Już nie tylko w Zielonej Górze. Wszak on, boski Transportikus, zaistniał dzięki równie fajnym ludziom z firmy Francepol ze Starego Kisielina. Że go przywieźli? A w jaki inny sposób miał dotrzeć na swoje miejsce, skoro firma tirami stoi? Inny sposób wzbudziłby jego gniew. Oczywiście boski.

Pamięta z rzymskich czasów jak Kleopatra wjeżdżała do Rzymu. Trzymano go w niepewności, w jaki sposób pojawi się w Zielonej Górze. Nie ukrywał jak był zadowolony. Królowa Egiptu była istotą ludzką, a przecież on jest z panteonu bóstw. Czuł się bosko jadąc na wielkiej maszynie.

Dodał także, że bardzo się zaprzyjaźnił ze swoimi dobrodziejami, czuje się z nimi jak w rodzinie.

Dał się udobruchać i zrozumiał sytuację. O bachusikach i ich fundatorach trzeba pisać i mówić i dać im się wypowiedzieć. Jest jeszcze wielu potencjalnych darczyńców i dzięki nim będzie miał jeszcze więcej kompanów.

Poza tym, w czasach antycznych nikt nie mógł przypuszczać, że będzie historia nowożytna i czasy współczesne. Z komórkami i satelitami.

Kiedy zobaczyłam jego gliniany model, dręczyły mnie wrotki. Przypuszczałam, że coś załatwił z przedszkolakami. Zostałam wyprowadzona z błędu. Prawdziwe, żywe tiry, model bardzo mini. Niech będzie. Już nie zgłaszam kolejnych wątpliwości. Bo jak spojrzeć niezbyt uważnie, z niektórych pozycji wyglądają te bardzo mini tiry jak... bambosze. Z wielkimi pomponami. Nie chcę jednak kwasów z żadnym z bachusików. Z Transportikusem także. Jest zbyt fajny.

Kolejne udane dzieło rzeźbiarza Artura Wochniaka.

Jak już wszyscy ze sobą porozmawiali, powyjaśniali, bachusika w swoje fachowe ręce wzięli pracownicy Zakładu Remontowo-Budowlanego Maciej Jakuboszczyk.

Swoją pracę wykonali perfekcyjnie. Zielonogórzanie mogą oglądać kolejną figurkę przy aptece na ulicy Pod Filarami.

 

* * *

 

Mapka z lokalizacją bachusików, którą umieścił w swoim albumie na Picaso Bogusław_ZG

 

https://picasaweb.google.com/106329855968662787925/KCKPZR

 

jest już uzupełniona o zdjęcia najnowszego bachusika, Transportikusa.

Tam także można zobaczyć ostateczne wykończenie kopca, na którym siedzii Skrybikus Młodszy, a także dwa bachusiki po przejściach. Niestety...